O mnie

SONY DSC

Jestem pierwszym polskim certyfikowanym nauczycielem jogi śmiechu, uczyłem się tej unikalnej metody łączącej bezwarunkowy śmiech z ćwiczeniami oddechowymi jogi  w Indiach bezpośrednio od jej twórcy – doktora medycyny Madana Katarii. Propaguje niezależny od nastroju śmiech dla zdrowia i pogody ducha, mam misję uczynienia z Polski najbardziej roześmianego kraju świata. Prowadzę otwarte sesje w parkach, warsztaty w centrach jogi i rozwoju osobistego, specjalne sesje dla firm i organizacji pozarządowych, a nawet zaglądam z zajęciami jogi śmiechu do domów pomocy społecznej czy więzień. Z wykształcenia jestem socjologiem i z wykonywanego przez wiele lat wolnego zawodu dziennikarzem. Od 12 lat praktykuję hatha jogę, od kilku lat taniec kontakt improwizacje, kundalini jogę i inne metody pracy z ciałem, tworzy i publikuje poezję. Stale współpracuje z wiodącymi ośrodkami jogi i rozwoju osobistego z całej Polski (moich Partnerów możesz poznać tutaj). 

Chętnie prowadzę sesję jogi śmiechu na terenie całej Polski , a nawet poza nią, zarówno otwarte, jak i ze zorganizowanymi grupami.  Więcej informacji tutaj.

Moja historia śmiechu

joga (117)

Joga śmiechu zaskoczyła mnie, przeobraziła całe moje życie, z czego jestem zadowolony i bardzo wdzięczny. Moja historia, to historia całkowitej transformacji zawodowej i sposobu

patrzenia na świat. Zanim wyjechałem do Indii, znałem już jogę śmiechu w formie prostych ćwiczeń wywołujących śmiech. Pokazał mi je znajomy, który wziął udział w Niemczech

w sesji śmiechu i zaczął prowadzić warsztaty w Polsce. Kolega ten jednak nie miał okazji wziąć udział w treningu nauczycielskim i nie poznać głębszej, filozoficznej strony jogi śmiechu. Mimo to ćwiczenia działały, wraz z grupą znajomych, śmialiśmy się zdrowo. I tak przez kilka lat traktowałem ćwiczenia jogi śmiechu jako rodzaj „energizerów”. Pracując jako wykładowca akademicki ze studentami lub animator działań kulturalnych, robiłem chętnie krótkie przerwy w zajęciach na ćwiczenia śmiechowe.

SONY DSC

Nie widziałem w tych ćwiczeniach nic głębszego. Ot, takie fajne proste sposoby na to, by ludzie na chwilę się rozluźnili i lepiej skoncentrowali. Z czasem jednak, ze względu na sprawy rodzinne, było mi coraz mniej do śmiechu. Mój ojciec zachorował na raka i towarzyszyłem mu w powolnym odchodzeniu. Przeszedł 3 operacje mózgu, a po ostatniej nich leżał pół roku unieruchomiony w łóżku dopóki nie stało się najgorsze. Trudne odchodzenie i utrata bliskiej osoby wywołała u mnie liczne objawy depresji. Brakowało mi energii do życia i działania. Dopiero po śmierci taty rozpoczął się nowy etap mojego życia –pożegnałem się z nim i pojechałem na cudowny warsztat tantry Dotyk Raju

prowadzony przez Dawida i Zosię Rzepeckich. Na warsztacie tym dokończyłem proces pokochania siebie takim jakim jestem… i poznałem moją żonę Anetę. Razem zaczęliśmy żyć i przekładać marzenia na konkretne plany. Z dzisiejszej perspektywy wiem, że śmierć ojca pomogła mi w tym, by nie rozmieniać swego życia na drobne, nie żyć tak jakbym był nieśmiertelny, w przekonaniu, że na wszystko mam jeszcze czas.

ja z Anetą, na Goa  pod pięknym drzewem banianu

ja z Anetą, na Goa pod pięknym drzewem banianu

Miałem absolutną jasność, że nie mogę zwlekać z tym, co najważniejsze, a przez pół życia marzyłem o podróży do Indii. Okazało się, że Aneta również marzy o tym samym i pomogła mi w realizacji naszego wspólnego marzenia. Gdy już było postanowione, że jedziemy i mieliśmy kupować bilety, zapragnąłem zostać w Indiach dłużej sam,

by trochę lepiej poznać ten kraj. Pomyślałem, że w tym celu mogę wykorzystać mój talent dziennikarski i znaleźć ciekawe historie, które potem opublikuję w polskiej prasie. Zacząłem szukać inspiracji na temat wśród znajomych. Mój dobry znajomy Wacław Idziak zasugerował mi bym napisał o indyjskich klubach śmiechu, które prężnie działają za sprawą doktora Katarii, twórcy jogi śmiechu. Zacząłem szukać w Internecie. Zamarzył mi się też wywiad z pozytywnie szalonym doktorem, którego znałem z filmów na YouTubie prezentujących proste ćwiczenia jogi śmiechu. Gdy wszedłem na stronę Laughter Yoga International zobaczyłem, że dokładnie w tym czasie będzie odbywał się kurs nauczycielski jogi śmiechu. Zerwałem się z krzesła i zacząłem się śmiać, skakać i biegać. Tak spontanicznie wyrażam radość tylko w wyjątkowych momentach, gdy nagle wpadam na genialny pomysł (który po przemyśleniu może okazać się nierealistyczny, co jednak w danej chwili mi nie przeszkadza).

SONY DSC

Napisałem do organizatorów kursu z pytaniem o cenę. Okazała się dla mnie zaporowa, więc napisałem, że jestem dziennikarzem z Polski i zależy mi bardzo na wypromowaniu jogi śmiechu w moim kraju. Nagle zostałem skontaktowany mailowo bezpośrednio z doktorem Katarią, który zaproponował mi zniżkę i rozłożenie płatności na raty i zgodził się na wywiad. Twórca jogi śmiechu wspomniał mi, że jeszcze nie miał uczniów z Polski i osobiście zależy mu na tym, by spopularyzować jogę śmiechu w tym kraju. Nie mogłem być bardziej szczęśliwy.

SONY DSC

W ośrodku szkoleniowym jogi śmiechu pod Bangalore było mi bardzo dobrze. Fascynująca mieszanka ludzi z całego świata, w tym głównie Azjatów – od Japonii i Korei po Bliski Wschód, a do tego spokojne pełne kwiatów miejsca do kontemplacji i przepyszne

wegetariańskie jedzenie. Śmialiśmy się całymi dniami, z przerwami na wykłady doktora i czas na pytania. Doktor podkreślał, że aby pozostać jego uczniem i praktykiem jogi śmiechu trzeba śmiać się codziennie przynajmniej przez 10 minut. Najłatwiej założyć klub śmiechu i spotykać się z innymi, ale też trzeba umieć śmiać się samotnie. Było bardzo ciekawie, ale ciągle jeszcze czułem się raczej dziennikarzem, który ma to wszystko opisać i wątpiłem, czy to się w Polsce przyjmie. Po zakończeniu kursu doktor pozwolił mi mieszkać w światowej kwaterze głównej jogi śmiechu w Bangalore, wraz z małżonką udzielił mi wywiadu i pomógł mi zorganizować odwiedziny w indyjskich klubach śmiechu. Codziennie odwiedzałem klub śmiechu pod Bangalore, obserwując jak te same osoby uczęszczają na spotkania każdego dnia. Było ich 60 może 70. Doktor opowiadał mi też o swoich pozytywnych doświadczeniach z Rosji i Japonii. Nie są to jakieś super roześmiane kraje, więc może i w Polsce się uda? – zacząłem myśleć.

joga (24)

Po powrocie do Polski skrzyknąłem znajomych i poprowadziłem z nimi sesję jogi śmiechu. Podobało im się, więc postanowiłem zaproponować bezpłatną sesję w centrum społecznym, w którym różni ludzie proponowali ciekawe warsztaty. Sala pękała w szwach i śmiali się prawie wszyscy. Właścicielka znanego centrum rozwoju osobistego, zaproponowała mi warsztat u siebie. Przyszło 30 osób, śmialiśmy się co niemiara, dobrze też poszły relaksacje i zarobiłem pierwsze pieniądze na tej cudownej praktyce grupowego śmiechu. Jedna z osób wyznała mi, że nie śmiała się od 2 lat aż do mojego warsztatu, co mnie wzruszyło.

Od razu posypały się zaproszenia od uczestników, bym prowadził zajęcia w prowadzonych przez nich domach kultury, organizacjach pozarządowych czy restauracjach. Pojawiła się też dziennikarka, która napisała krótki artykuł o jodze śmiechu. Wkrótce poczułem się na tyle pewnie, że zacząłem sam proponować swoje usługi różnym centrom jogi, czy rozwoju osobistego w Warszawie, ale też i Krakowie, Łodzi i kolejnych miastach. Uruchomiłem swoją stronę i wydrukowałem wizytówki. Zanim się obejrzałem, zacząłem żyć jogą śmiechu. Przyszła wreszcie mocno opóźniona wiosna i zacząłem prowadzić otwarte i bezpłatne praktyki w parkach z okazji Światowego Dnia Śmiechu, który przypada co roku w pierwszą niedzielę maja. W Warszawie zebrałem 60 osób w parku. Dzięki klubowi śmiechu zyskałem nowych przyjaciół. Teraz wielu z nich zdążyłem przeszkolić na kursie liderskim i wspólnie prowadzimy klub i zakładamy stowarzyszenie.

SONY DSC

W tej chwili nieustannie jeżdżę po Polsce z treningami jogi śmiechu i pomału zaczynam mieć trudności, by móc skorzystać ze wszystkich zaproszeń. Dodatkowo jako wolontariusz chodzę do szpitali, więzień, ośrodków wychowawczych dla młodzieży, czy domu pomocy społecznej dla seniorów, by poczuć moc jogi śmiechu i dzielić się z ludźmi najbardziej potrzebującymi śmiechu tą cudowną techniką.

W przedszkolu protestowałem gdy koledzy bawili się w policjantów i złodziei, wołając, że chcę pokoju. Dzięki jodze śmiechu mam narzędzia by budować pokój za pomocą wspólnego śmiechu. Zapraszam do tej niezwykłej przygody!

Jogin śmiechu na Festiwalu Malta w Poznaniu

Jogin śmiechu na Festiwalu Malta w Poznaniu

Piotr Bielski

tel. 607473322,

piotr.bielski(at)gmail.com

po prostu się śmieję, w przepływie z grupą

po prostu się śmieję, w przepływie z grupą

oBangalore, marzec 2013, z dr Katarią i jego żoną Madhuri

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s