Archiwa miesięczne: Lipiec 2013

Śmiechowizyta u Dakini w Bielsku

Obrazek

Podróże z jogą śmiechu dostarczają mi tylu przeżyć i wyjątkowych chwil, że mam poczucie, iż zbieram materiał na książkę. Do Bielska wybrałem się razem z Anią, która brała udział w dwóch moich warsztatach w Krakowie, jej synem Lakisem i koleżanką ze studiów podyplomowych dla pisarzy Asią. W aucie towarzyszyła nam jeszcze Sonia, jak się okazało, pies maltańczyk, także było czule i wesoło w drodze do miasta, z którym muszą mnie łączyć jakieś rodzinne więzi, bo zawsze nad wyraz dobrze tam się czułem.

Obrazek

Najpierw pokazałem zdjęcia z Indii i opowiedziałem o jodze śmiechu, potem przeszliśmy do praktyki. Grupa dosyć łatwo weszła w te praktykę. Dostałem też zaproszenie od Darka abym poprowadził jogę śmiechu na jego weselu,  jego małżonka tez brała udział w warsztacie. Obrazek

Po warsztacie czekała mnie miła niespodzianka – urodziny Oli, która prowadzi Studio Dakini, gdzie odbywał się warsztat. Najpierw Bartek zagrał na gongu i misach tybetańskich, tak się zrelaksowałem, że mimo trudów mojego tour de Pologne nabrałem nowych sił. Potem miałem okazję posłuchać, co w górach piszczy i skosztować wspaniałych dań, tart i ciast.

SONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSC

Na noc zaprosili mnie do siebie Brygida z Bartkiem, którzy prowadzą ciekawego bloga. Mieszkają w pięknym domu z widokiem na góry, ale przeszkadzają im zapachy wysypiska, które ulokowano w pobliżu. Próbują nagłośnić temat by coś się zmieniło. Spałem koło kocicy z 5 małych 3-dniowych kotków, przyjemnie mruczenie sprawiło, że dobrze się wyspałem. Bartek z Brygidą robią bardzo ciekawe rzeczy, jeżdżą po świecie od tajg Północy by zanurzyć się głęboko w głuszy i dźwiękach przyrody po Malediwy by skosztować raju. Brygida pisze i uczy malarstwa intuicyjnego, Bartek gra na gongach. 

SONY DSC

Brygida dzieli się chętnie historią swojego ojca, który zmarł rok wcześniej niż mój i choć z zewnątrz miał udane życie, to wyznał jej, że jednak nie spełniał swoich marzeń. Stawiają sobie za cel by nie odkładać tego, czego pragną na później. Dlatego Brygida wybiera się teraz nad Bajkał by spełnić własne marzenie i zarazem niespełnione życzenie ojca. Do tego chcą nauczyć się jogi śmiechu by nieść ze sobą śmiech. Bardzo mi było miło u Was gościć hi hi ha ha ha.

SONY DSC

SONY DSC

Jogin śmiechu z Brygidą i Bartkiem

Jogin śmiechu z Brygidą i Bartkiem

Reklamy

Mój dziadek też się śmieje ze mną

Obrazek

cała nasza grupa z warsztatu 14 lipca, dziadek po lewej w pierwszym rzędzie, po mojej lewej stronie moja mama, a siostra ostatnia z prawej w pierwszym rzędzie 🙂

Dla mnie niedzielny warsztat jogi śmiechu w Łodzi to absolutna magia. Oprócz przyjaciół obecnych i tych z dawnych lat, siostry, mamy w sesji wziął udział mój dziadek! Naprawdę trudno mi jeszcze to uwierzyć. Przez długi czas uważałem go za bardzo gniewnego człowieka i nie potrafiłbym wyobrazić sobie go rozpromienionego na moim warsztacie. Ale to się stało: dziadek się zmienia, jest teraz naprawdę pogodnym człowiekiem i tak jest naprawdę super. Tak się cudownie odnajdywał i śmiał, jestem tak wdzięczny za to co się dzieje. Choć dziadka określałem raczej jako samotnika, tym bardziej cieszyło mnie, że po zajęciach został jeszcze  godzinę z nami i prowadził żywe rozmowy z kolega, którego poznał na warsztacie, a nawet wymienili się telefonami. Dla mnie to najlepszy dowód, że joga śmiechu otwiera na kontakty z innymi i ułatwia je. Kto nas zna bliżej, wie, że straciłem w zeszłym roku ojca, a dziadek – mój jedyny żyjący męski przodek- syna. Mimo to, a może właśnie dzięki takim też doświadczeniom, które nas tworzą takimi jakimi jesteśmy teraz, paradoksalnie tym łatwiej zdobyć się nam na bezwarunkowy śmiech,

Magia istnieje, a jak się zmieniam, zmieniają się i moi najbliżsi. Czuję, że przyniosło efekt wysyłanie energii śmiechu do naszych najbliższych, przyjaciół i ludzi jakich spotkamy na naszej drodze. Robiłem to już tyle razy z tyloma grupami i czuję jakby to się zmaterializowało teraz, jakby modlitwa została wysłuchana. Nie będę się krępował i powiem: kocham Was wszystkich i dziękuję, że jesteście tu i teraz ze mną.

Obrazek

dziadek przyjmuje masaż od całej grupy

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSC

Kraków pełen chętnych do śmiechu! :)

tak było w piątek

tak było w piątek….

Na mój piątkowy warsztat jogi śmiechu w Prapełnii było tylu chętnych, że zrobiliśmy dodatkowe zajęcia w sobotę. W oba dni miałem liczne grupy – 12-osobowa i14-osobowa. Grupy śmiały się tak, że trudno je było powstrzymać. Jedna uczestniczka powiedziała, że to co doświadczyła w czasie warsztatu jest 10-krotnie silniejsze od orgazmu, inna powiedziała, że po śmiechu i relaksacji czuje się czysta, przewietrzona. W Prapełnii mamy niewielką salkę, choć czasem chciałbym ją trochę rozszerzyć, to może dzięki temu powstaje tu niezwykły, kameralny klimat bliskości… w śmiechu. Dwoje uczestników – Ania i Mirek – tak się zapaliło do jogi śmiechu, że przyszli w piątek i w sobotę, a Ania wybrała się ze mną w sobotę po jodze w Krakowie na wieczorny warsztat w Bielsku ,zabierając tez syna. Świetnie, świetnie, hej dla wszystkich Was!

Kolejne zajęcia w Krakowie:

30 sierpień w godz. 19.00 – 21.00

20 wrzesień w godz. 18.00 – 20.00

Warsztat – 30zł. Dla pierwszych 3 osób 25zł.

Zapisy i Informacje:

tel . 509 424 498, pracownia(małpka)prapelnia.pl

http://www.prapelnia.pl/zajecia-w-pelni/warsztaty-rozwoju/305-joga-smiechu-prezentacja-i-warsztaty

Obrazek

A tak w sobotę 🙂

Obrazek

Wiek nie ma znaczenia dla śmiechu

Obrazek

Zaproszenie do poprowadzenia zajęć dla seniorów, mieszkańców – Domu Pomocy Społecznej „Budowlani” w Warszawie, na Woli było dla mnie miłym wyróżnieniem, ale i wyzwaniem. Większość grupy stanowiły osoby powyżej 80 roku życia, więc musiałem zrezygnować z ćwiczeń ruchowych i dostosować program do specyfiki grupy. Zostałem bardzo mile przyjęty. Grupa była bardzo liczna, a klaskanie i picie koktajli śmiechu na krzesełkach bardzo dobrze się sprawdziło. Kilka pań zaśpiewało też radosne piosenki przedwojenne, które będę chciał zachować przed zapomnieniem, ale najpierw chce się ich nauczyć, a potem śpiewać je wspólnie z ludźmi na sesjach jogi śmiechu. Trudno mi było uwierzyć, że niektóre osoby mają powyżej 90 lat przy takiej sprawności fizycznej i umysłowej. Pani Stasia która, jak się dowiedziałem ma powyżej 100 lat, toczyła ze mną ciekawe rozmowy o tym, że nie ma co się bać „nieszczerego śmiechu” i zgodziła się, że sztuczny śmiech jest lepszy niż żaden. Pobyt w ośrodku wydaje mi się, że dobrze im służy, wokół dużo zieleni i płynie woda plus ciekawe zajęcia i dużo okazji do kontaktów towarzyskich, a dopiero potem jako uzupełnienie dobra opieka medyczna. Słyszałem, że w tym co robię jest dużo miłości, co bardzo mnie ucieszyło. Pan Ładysław złapał mnie na koniec za dłoń, spojrzał w oczy i spytał: przyjdziesz do nas niedługo znowu? No tak, podjąłem zobowiązanie. Chcę tam bywać i już teraz uczyć się, co robić by zachować takie zdrowia i sprawność na złote lata 🙂

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Obrazek

Obrazek

Heart and Mind czyli śmieją się serca i mózgownice

Obrazek

Bardzo ucieszyło mnie zaproszenie na tegoroczny festiwal Heart and Mind abym poprowadził na nim sesję jogi śmiechu Jest to duży ogólnopolski festiwal, na którym prezentowane są różne metody łączenia umysłu, ciała i serca od chodzenia po ogniu przez tworzenie toalet kompostowych po „wyższe szamanizmy”. W zeszłym roku brałem udział w tym festiwalu jako tłumacz z języka hiszpańskiego, na żywo przekładałem wykłady i ceremonie prowadzone przez przedstawicieli starszyzny plemiennej z Ameryki Środkowej. W tym roku mogłem nie tylko tłumaczyć, ale podzielić się tym, co mi ostatnio wychodzi najlepiej: doprowadzić bardzo dużą grupę ludzi do zdrowego śmiechu w bardzo krótkim czasie. Czułem, że moja joga śmiechu fajnie uzupełnia to co proponują inni prowadzący, pokazując, że ścieżka rozwoju wcale nie musi być twarda, pełna potu i łez.

Przyznam, że dla mnie, przyzwyczajonego do jasnych i wiążących terminów i ustaleń, jakie obowiązują w świecie biznesu, ale też i funkcjonujących według biznesowych standardów organizacji pozarządowych, odnajdywanie się w „szamańskim czasie”, w jakim funkcjonuje ten festiwal było pewnym wyzwaniem. Program był mocno naszpikowany plus dochodziły nagłe przesunięcia za sprawą niespodziewanych ważnych gości aż zacząłem doświadczać intensywnego stresu, męcząc siebie i organizatorów pytaniami, czy w ogóle będzie czas i przestrzeń bym mógł poprowadzić moje zajęcia. Tu trzeba wykazać się cierpliwością i nie przywiązywać się do czasu, przecież znaczną część prowadzących stanowią rdzenni mieszkańcy Ameryk, którzy mają zupełnie inną koncepcję czasu niż my. Czasami niestety za bardzo mi zależy i chcąc pomóc ludziom w radzeniu sobie ze stresem, sam doświadczam stresu. Szczęśliwie, potem na moich zajęciach mogę cały ten stres wyśmiać razem z uczestnikami i uczestniczkami. A w dużej grupie, takiej jaką zebrałem na Heart and Mind dużo łatwiej jest zacząć się śmiać, śmiech jest głośniejszy, intensywniejszy, zaraża wszystkich. Jak nie wierzycie, zbierzcie sami grupę od 40 wzwyż i zaproponujcie by zaczęła się śmiać na „raz, dwa, trzy”. 🙂

joga śmiechu na festiwalu Heart and Mind

Z perspektywy kilku dni, ten festiwal przyniósł dla mnie naukę by nie traktować tego co robię zbyt poważnie, bez jednoczesnego popadania w niepoważne traktowanie 🙂 . Przyniósł mi też jeszcze większą wiarę w siebie i to co robię. A w ogóle za sprawą sprzyjających sił wyższych, a może i trochę mojej nieugiętej postawy, sesja jogi śmiechu jednak odbyła się i to nawet w zaplanowanym czasie. Po moich zajęciach, ludzie ciągle mnie pytali o to, kiedy będzie następna okazja, nawet w kolejkach do toalety i pod prysznicem, co szczególnie mnie cieszyło. Ja zaś mogłem spokojnie pytać skąd są i odpowiadać: w Poznaniu w sobotę, w Szczecinie w najbliższa niedzielę, w Krakowie piątek 12.7, w Bielsku w sobotę 13.7… Teraz cieszę się, że poszło tak fajnie, w moich zajęciach wziął udział Tata Pedro Cruz, przedstawiciel starszyzny Majów, a jedna uczestniczka podziękowała mi za „kosmicznie proste i kosmicznie fajne zajęcia”. Świetnie, świetnie, hej!

strona festiwalu: http://heartandmindfest.pl/

Joga śmiechu dała mi większą świadomość emocji

po warsztacie w Lodzi, jogin śmiechu z uczestniczkami, 27.6

po warsztacie w Lodzi, jogin śmiechu z uczestniczkami, 27.6

Tak naprawdę każda osoba doświadcza czegoś trochę innego na zajęciach jogi śmiechu, zależnie od miejsca w jakim się znajduje i potrzeb jakie ma. Wspólnym doświadczeniem większości uczestników jest radość i rozluźnienie, ale czasem ludzie zyskują coś więcej, zdarzyło mi się usłyszeć, że uczestnikowi moich zajęć „spadł kamień z serca”. Na moje warsztaty coraz częściej przychodzą osoby, które same prowadzą zajęcia jogi, tańca, tai chi lub innych form pracy z ciałem. Ostatnio na moje zajęcia przyszła Agnieszka Czubak, która prowadzi zajęcia tańca i wyrażania siebie poprzez ruch, pracuje metodą opartą na ruchu naturalnym i tańcu spontanicznym. Agnieszka pięknie się śmiała na warsztacie w Łodzi i po nim opowiadała mi o swoich odczuciach. Wydało mi się to tak wartościowe, że poprosiłem Agnieszkę by opisała swoje odczucia i pozwoliła opublikować na stronie, na co się zgodziła. Dla mnie ciekawym jest, jak uczestnicy widzą dodatkowe walory jogi śmiechu jako ścieżki rozwoju więc oddam głos Agnieszce:


„Czuję, że wyśmiałam wszystko to co chciało się we mnie wyśmiać. Dzięki zajęciom mam więcej spokoju i relaksu w ciele, czuję jasność i przejrzystość w umyśle. Czuję, że świadome wchodzenie w śmiech pomaga doskonale rozładować napięcie. Często śmiejemy się, bo czujemy stres, wolimy coś zaśmiać, niż poczuć, że jest nam smutno, niewygodnie. Mnie też tak się przytrafia, czasami nieświadomie prześmiewam coś zamiast temu się przyjrzeć. Świadomy śmiech na zajęciach Piotra paradoksalnie wprowadził więcej powagi we mnie i pod koniec zajęć wcale nie chciało mi się śmiać, lecz czułam głęboki spokój. Czuję, że regularne praktykowanie jogi śmiechu to doskonały sposób na budowanie w sobie dystansu do różnych spraw, a przez to łatwiejszego przechodzenia przez to co dla nas trudne i nie zaśmiewania emocji, lecz ich zrozumienia”.

po moim warsztacie w Łodzi, Agnieszka Czubak pierwsza z prawej

po moim warsztacie w Łodzi, Agnieszka Czubak pierwsza z prawej

Jeśli chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami z sesji jogi śmiechu, napisz do mnie, a chętnie opublikuję Twoją relację na mojej stronie. Ja wiem, że joga śmiechu działa, ale przeczuwam, że jeszcze nieraz mnie zaskoczy pozytywnymi zmianami, jakie powoduje.